Charles Spencer Chaplin

Author: admin  //  Category: Film

Sztuka, aby zdobyć uznanie, potrzebuje bowiem nie tylko techniki opowiadania, ale i treści, nie tylko przygód, sensacji i bieganiny, ale myśli. Potrzebuje również legendy. Tej legendy nie zdołali zaszczepić filmowi pierwsi jego pionierzy, uczynił to natomiast pewien mały chłopiec, który w roku 1903, w roku ukazania się „Napadu na ekspres”, grał, jako czternastoletnie dziecko, rolę pieska w sztuce „Piotruś Pan”, wystawianej przez jedną z angielskich objazdowych trup teatralnych. Nazywał się on Charles Spencer Chaplin.

Chaplin urodził się 16 kwietnia 1889 roku w Londynie, przy ulicy Kennington Road nr 287, w dzielnicy Lambeth — dzielnicy biedaków. W wiele lat później, gdy sława Chaplina obiegła już cały świat, niejedno miasto starało się dowieść, że ono to właśnie jest miejscem urodzenia wielkiego artysty. Pośród plotek i legend na ten temat, których sam Chaplin nigdy zresztą nie prostował, najczęściej spotkać można wersję, że urodził się on w Fontainebleau, miejscowości we Francji, nie opodal Paryża.

Z Francją wiążą Chaplina jednakże tylko więzy krwi, ponieważ jego ojciec, również Charles, pochodził z tego właśnie kraju. Do Anglii ojciec Chaplina przybył jako śpiewak-komik i baryton-ekscentrysta. Tu poznał i poślubił śpiewaczkę kabaretową imieniem Hannah, pół-Irlandkę i pół-Hiszpankę pochodzenia żydowskiego. Z pierwszego małżeństwa z niejakim Drydenem Hannah Chaplin miała trzech synów o imionach Guy, Wheeler i Sidney. Z drugiego, z Chaplinem, urodził się Charles Spencer.

W wypadku Chaplina szczegóły te są niezmiernie ważne, bo chociaż po tragicznej śmierci ojca, który, utraciwszy nagle głos, zaczął pić z rozpaczy i zmarł w roku 1894 w londyńskim szpitalu św. Tomasza, oraz w czasie choroby matki, która w kilka lat po śmierci męża postradała zmysły, nie znalazł się nikt, kto by się zaopiekował małymi osieroconymi dziećmi, to jednak kiedy w roku 1921 słynny filmowy komik amerykański, Charlie Chaplin, bożyszcze tłumów, odwiedził gościnnie Londyn, aż dziewięć kobiet podało się za jego matki, a spośród 73 000 listów, jakie napłynęły wówczas do Chaplina, aż 671 pochodziło od rzekomych braci lub kuzynów. Oczywiście większość „matek” wyrzucała „synowi”, że nie zasila ich finansowo, a większość „kuzynów” proponowała wspólne prowadzenie interesów…

Ale wszystko to nastąpiło w wiele lat później. Na razie pierwsze lata dzieciństwa Chaplina upływały na ubogich, zamieszkanych przez nędzarzy przedmieściach Londynu, pomiędzy sierocińcem, ulicą i… sceną. Powiada się o nim bez zbytniej przesady, że zaczął być aktorem, zanim się jeszcze urodził. Istot-nie, nie ulega wątpliwości, że talent aktorski o niezwykle wszechstronnym charakterze Chaplin odziedziczył po rodzicach, których nazwiska w końcu XIX wieku notowane były całkiem nieźle w londyńskich kabaretach i music-hallach. Aktorstwo też stało się od samego początku źródłem utrzymania małego Charlie. Zarówno on, jak i jego starszy brat Sidney rozpoczęli występy przed publicznością nie mając jeszcze sześciu lat. Gdy zaś Charlie skończył lat sześć i pół, wystąpił po raz pierwszy na scenie music-hallu w Aldershot, miasteczku garnizonowym w pobliżu Londynu. Śpiewał tam, ku uciesze publiczności, którą bawiły popisy małego aktora, piosenkę pt. „Jack Jones”, naśladując cockney, czyli charakterystyczną gwarę mieszkańców londyńskich przedmieść. Później wstępuje do zespołu zwanego „Ośmiu chłopców z Lancashire”, gdzie popisuje się występami tanecznymi, oczywiście o charakterze komicznym.

Początek XX wieku zastaje go, jak statystuje w pantomimie, zatytułowanej „Kot w butach”, gra, jak już wspomnieliśmy, pieska w „Piotrusiu Panie”, wreszcie przez 14 miesięcy objeżdża Anglię wraz z zespołem, wystawiającym sztukę „Przygody Sherlocka Holmesa”, opracowaną na podstawie słynnych książek Conan Doyle’a, w której występuje w roli służącego. Ma już wtedy trzynaście lat, ale nie umie jeszcze czytać. Aby nauczy feię roli, zabiera pod jakimś pretekstem do domu książkę Conan Doyle’a, gdzie matka uczy go na pamięć jego kwestii. Sukces sztuki pozwala rodzinie Chaplinów na niezwykły luksus: mały Charlie posłany zostaje do szkoły, do której uczęszcza aż przez dwa lata.

Aby zrozumieć aktorstwo Chaplina — trzeba najpierw zdać sobie sprawę, czym był angielski music-hall. r którego wyrósł i gdzie pobierał pierwsze nauki przyszły wielki Chaplin. Słowo to — pisze francuski historyk filmu, V Georges Sadoul — we Francji oznacza luksusowy zakład, gdzie elegancka publiczność ogląda program, którego numery zasłynęły na całym świecie.

Aby zrozumieć, czym był w roku 1900 music-hall angielski, trzeba przypomnieć sobie francuski cafe-concert. W angielskich music-hallach pieśniarze odgrywali jednak mniejszą rolę niż w teatrzykach Irancuskich. Na ogół publiczność wolała akrobatów, tancerzy, kuglarzy, tresowane zwierzęta, komików i klownów. Każde przedmieście Londynu, każde miasteczko przemysłowe Lancashire’u, każda osada górnicza Walii miały wówczas swoje music-halle. Ten wielki przemysł widowiskowy obejmował kilka potężnych zespołów.

Była to więc masowa rozrywka ludowa, przeznaczona dla najmniej wyrobionego, głównie proletariackiego widza, jedyny przybytek sztuki, dostępny człowiekowi z ulicy. Później — aż do czasów obecnych — przybytkiem takim stało się kino.

Music-hall wymagał od swoich wykonawców ogromnej wszechstronności. Aktor nie mógł poświęcić się jednej tylko wąskiej specjalności, lecz musiał — zwłaszcza że zespoły tych teatrzyków nie były zbyt liczne i nie posiadały nadmiaru pieniędzy — umieć praktycznie rzecz biorąc wszystko. Śpiewak musiał więc umieć opowiadać kawały ze sceny lub fikać kozły, tancerz musiał być jednocześnie śpiewakiem lub mimem, wszyscy zaś razem musieli być — i przeważnie byli — komikami i humorystami.

Sztuka ludowa, zwłaszcza zaś sztuka o charakterze wielkomiejskim, mieści w sobie zawsze element ostrego, satyrycznego humoru oraz silny pierwiastek obserwacji. Jest to wspólną cechą łączącą music-hall z tekstami wczesnych amerykańskich ballad jazzowych, wreszcie ze znaną dobrze i u nas balladą podwórzową, w której opowieści o straszliwych zbrodniach, dramatach rodzinnych i historiach zawiedzionej miłości „uczciwego nożownika” do takiej na przykład „Czarnej Mańki” opatrzone są często informacyjnym wstępem w rodzaju: „a działo się to w czasie wielkich strajków” oraz naszpikowane danymi, dotyczącymi adresów, miejsc akcji, głośnych w owym czasie postaci i zdarzeń. Tak więc mu- sic-hall był nie tylko szkołą wszechstronnego aktorstwa, ale również szkołą satyry i realizmu.

Chaplin wiele zawdzięcza tej szkole. Można powiedzieć bez żadnej przesady, że prawie wszystko, co później, w czasie swego bogatego i twórczego życia stworzył na ekranie, korzeniami swymi tkwi w doświadczeniach i obserwacjach, które od najwcześniejszego dzieciństwa zbierał na music-ha’llowych scenkach angielskich. Stąd wyniósł on swoją sztukę pantomimy, tu nauczył się akrobacji, które później zadziwiały widzów jego wczesnych filmów, tu opanował na tyle muzykę, aby stać się kompozytorem układającym muzykę do swoich własnych filmów dźwiękowych, tu wreszcie — co chyba najważniejsze — zaczął być po raz pierwszy artystą ludowym, artystą pracującym przede wszystkim dla najprostszej, ale przez to wcale nie najmniej wymagającej publiczności. Poznał tę publiczność i poznał jej wymagania. Wiedział, że równie łatwo może zachwycić ją i podbić jej serca udany trik czy dowcip, jak też wygwizdać może ona aktora za nieudolność, brak dowcipu, nudę. Już jako wielki twórca filmowy urządzał zawsze pierwsze, nieoficjalne pokazy swoich filmów dla publiczności ludowych przedmieść, aby sprawdzić jej reakcję. Gdy publiczność nie śmiała się z jego gagów i kawałów, czuł się jak aktor music-hallu, którego wygwizdano, i nie wahał się nigdy przerabiać i poprawiać swoje filmy tak długo, aż osiągały one pożądany efekt na widowni. Gdy „jego” ludowa publiczność śmiała się — spokojny był o premierę w wielkich, eleganckich kinach stolic Ameryki i Europy Mając lat dwadzieścia, Chaplin staną u progu prawdziwej kariery. Znanego już w kręgach aktorów kabaretowych artystę angażuje bowiem wówczas największy spośród ówczesnych angielskich przedsiębiorców music-hallowych, Fred Karno, płacąc mu pokaźną sumę trzech funtów angielskich tygodniowo.

Zespół Freda Karno był nie tylko naj-bogatszym, ale i najlepszym spośród te-go rodzaju zespołów angielskich. Miał 1 on przede wszystkim swój własny, oryginalny styl, gdzie, jak pisze francuski krytyk: …Sprężyną komizmu było nie-powodzenie. Komicy Karno to nowocześni Syzyfowie. Z błazeńską konsternacją obserwują staczającą się skałę, którą z szalonym wysiłkiem dopiero co wciąg-nęli prawie na sam szczyt góry. Uparty pianista czuje, że klawiatura rozpada się pod jego palcami. Otyła śpiewaczka uroczyście przygotowuje się do wielkiej arii operowej i nie może wydać ani jednego dźwięku. Niezręczny włamywacz sam daje sygnał policji, tłukąc naczynia i łamiąc meble. Nieunikniony w każdej pantomimie pijak zawsze ponosi klęskę w zmaganiach ze schodami i lampami gazowymi…

Chaplin, występując wraz ze swym bratem Sidneyem w zespole Karno, naj-częściej grał właśnie owego pijaka. Jego popisowy numer nazywał się „Noc w londyńskim klubie” i przedstawiał nie tyle sam przebieg pijatyki, ile powrót zawianego hulaki do domu i jego bez-nadziejną walkę z przedmiotami, które piętrzą się na jego drodze do łóżka ni-czym złośliwe potwory w koszmarnym śnie.

Z tym numerem, wraz z trzynastoosobową ekipą Freda Karno, Chaplin wyru-szył na początku 1911 roku w swoją drugą — po o rok wcześniejszym wyjeździe do Francji — zamorską podróż do Stanów Zjednoczonych, kraju, który podbić miał swoim geniuszem i który stał się jego drugą, niewdzięczną zresztą i suro- I wą ojczyzną. Statek, na którego pokładzie ten osobliwy zdobywca Nowego Świata przepłynął Atlantyk, nie przypominał jednak w niczym dumnych żaglowców Krzysztofa Kolumba o pięknie brzmiących nazwach; zwał się on „Cainrona” i służył do przewożenia bydła oraz… najuboższych emigrantów z Europy, którzy, zgnieceni jak bydło pod pokładem, przerażeni i niepewni swego losu, jechali z Włoch, Irlandii, carskiej Rosji lub polskiego Podhala do Ameryki, w poszukiwaniu chleba i pracy. Obraz tej smutnej podróży, na którą zdecydowała się trupa Karno, nie licząc widać na zbytni sukces finansowy w Stanach Zjednoczonych, nakreślił Chaplin w parę lat później w swoim głośnym filmie „Imigrant”.

Pierwsza wyprawa Chaplina do Ameryki skończyła się jednak niepowodzeniem. Występy komików Karno nie podobały się publiczności i po kilku tygodniach ekipa powróciła do Londynu. Jednakże członkowie jej nie tak łatwo widać zrezygnowali z podboju Ameryki, ponieważ już w parę miesięcy później, w roku 1912, ponownie przepływają Atlantyk, tym razem na pokładzie przyzwoitszego nieco statku pasażerskiego, a Chaplin, jak sam wspomina w swoich pamiętnikach, zawołał dumnie, gdy na horyzoncie ukazał się Posąg Wolności: „Trzymaj się, Ameryko, podbiję ciebie!”

I rzeczywiście, tym razem powiodło im się lepiej. Występy komików Karno zyskały pewną popularność w Nowym Jor- ,5 ku, ekipa dokonała objazdu ważniejszych miast amerykańskich, a Chaplin po raz pierwszy zaczął się w sposób bardziej serio interesować kinem, które wraz z kolegami odwiedzać począł w chwilach wolnych od podróży i występów. Właściwie, jak sam twierdzi, zwrócił on uwagę na film nieco wcześniej, jeszcze w Londynie, pod wpływem znakomitego francuskiego komika filmowego, którego Chaplin uważa za swojego mistrza — Maxa Lindera.

Max Linder należy niewątpliwie do pierwszych wybitnych aktorów kina francuskiego. Był on jednym z pierwszych aktorów teatralnych o uznanej pozycji, który zdecydował się na występowanie w filmie, a w roku 1909 całkowicie zrezygnował z teatru na rzecz kina. Pomiędzy rokiem 1908 a 1915 nakręcił on, jako aktor i reżyser, sto kilkadziesiąt króciutkich filmów komicznych, w których stworzył stałą, wyraźnie określoną postać komiczną. A więc nie zmieniał się, nie przebierał do każdego kolejnego filmu w inny kostium, lecz we wszystkich był ciągle tym samym panerrt Maxem, którego widzowie mogli bez trudu rozpoznać.

Linder na ekranie był elegantem. Nosił długi surdut, wysoki cylinder i czarny wąs. Jednakże te objawy elegancji nie ratowały go od niezwykłych i poniżających niekiedy przygód. Wstąpiwszy „na jednego” Linder doświadczał wszystkich tych samych trudności i przygód, które Chaplin pokazywał jako aktor v „Nocy w londyńskim klubie”, a uwiązawszy się w romans z zamężną kobietą, bywał wyrzucany przez okno przez zazdrosnego męża, gubił cylinder i wpadał do kalttiy. Swoimi sztuczkami zdobył on niezwykłą popularność wśród widzów francuskich i zagranicznych, do tego stopnia, że w roku 1917 został nawet zaangażowany na jakiś czas do Hollywood.

Jednakże od 1914 roku w życiu Lindera nastąpiło załamanie, brzemienne w skutki. Wraz z wybuchem I wojny światowej Linder zgłosił się na ochotnika do armii, gdzie, będąc na froncie, znalazł się w strefie objętej gazami trującymi. Wprawdzie uszedł z życiem, ale wstrząs ten odbił się na stanie jego nerwów. Jakiś czas pracował później w służbie dyplomatycznej, jako pracownik przedstawicielstwa francuskiego we Włoszech w czasie wojny, a nawet, jak twierdzą niektórzy, miał pewien udział w nakłonieniu Włoch, aby wypowiedziały wojnę Austrii. Później wrócił do filmu, ale popularność jego zaczęła słabnąć. Wreszcie, w roku 1925, załamany nerwowo i prawie zapomniany, Linder popełnił wraz z żoną samobójstwo w jednym z paryskich hoteli.

W okresie swej szczytowej popularności był jednak nie tylko bożyszczem tłumów, ale i przedmiotem licznych naśladownictw. Wielu spośród komików sceny i ekranu chętnie naśladowało strój i maniery tego aktora; nie powstrzymał się od tego również i Chaplin, który w pierwszych swych filmach występował w cylindrze i z wąsami ż la Linder, a laseczkę — stały atrybut postaci Maxa Lindera — zachował do końca, tworząc postać ekranowego Charlie’ego. Linder jednak nie miał o to żalu. W jednym ze swych wywiadów z iście dyplomatycznym taktem powiedział o swym młodszym, lecz już wówczas niezwykle sławnym koledze:

Chaplin był tak uprzejmy, że powiedział mi, iż to moje filmy skłoniły go do zajęcia się kinem. Nazwał mnie swoim nauczycielem, lecz ja osobiście wolę raczej u niego pobierać lekcje.

O ile zapoznanie się z twórczością Lin-dera było dla Chaplina pierwszym sygnałem, że film, być może, otworzy przed nim perspektywy artystycznego wyżycia się, o którym marzył, o tyle przybywszy po raz drugi do Stanów Zjednoczonych Chaplin pogrążył się w odmęt kinomanii. Chodził do kina często i z zapałem, film bawił go i zachowała się nawet anegdotka o tym, jak Chaplin, siedząc na jakimś niemym filmie, zaczął nagle mówić, na głos teksty, wyręczając niemych aktorów na ekranie. Zmieniał głos, raz udając dyszkant bohaterki, raz znowu bas bohatera. Niektórych widzów, siedzących wówczas w kinie, bawiły te popisy, inni jednak byli im przeciwni i w rezultacie służba porządkowa usunęła Chaplina z sali…

W tym okresie również zaczął on dość serio myśleć o tym, aby zostać producentem filmowym, Namawiał swych kolegów z trupy Karno, aby oszczędzili parę tysięcy dolarów, kupili kamerę i zaczęli kręcić filmy. Projekt ten nie był wówczas tak fantastyczny, jak to się dzisiaj może wydawać; parę miesięcy wcześniej na podobny pomysł wpadło dwóch amerykańskich bukmacherów wyścigowych, Adam Kessel i Charles Bauman, którzy zakupiwszy za 2 000 dolarów ,

kamerę, założyli wytwórnię ..Keystnne” i siali się wkrótce pierwszymi pracodawcami Chaplina jako aktora i reżysera filmowego. Chaplin nie zdążył jednak przekonać swoich kolegów o szansie, jaką kryje dla nich film, nastąpił bowiem wypadek, który zadecydował nie tylko o całym jego życiu, lecz i o historii światowej sztuki filmowej. Wypadek ten miał postać zwykłej depeszy, którą otrzymał Chaplin za kulisami teatru w Filadelfii podczas przerwy w przedstawieniu. Tekst depeszy brzmiał:

Czy to pan grał pijaka w teatrze Orpheum trzy lata temu stop Jeśli tak proszę się skontaktować z Kesselem i Baumanem Longacre Building New York Mack Sennett. Jak widzimy więc, depesza ta, zupełnie niespodziewana, była jednak skutkiem pierwszej amerykańskiej podróży Chaplina. Wówczas to Mack Sennett obejrzał sobie zapewne „Noc w londyńskim klubie” i postanowił spróbować: może z tego zabawnego Anglika uda się zrobić amerykańskiego aktora filmowego?

Chaplin nie bez pewnego wahania udał się do panów Kessela i Baumana. Nie mam ochoty rozstawać się z moim ze-społem — mówił. — Skąd mogę wiedzieć, czy film jest odpowiednim miejscem dla pantomimy, którą uprawiam? Kto mi za-ręczy, że nadam się do filmu? Zostanę wówczas na bruku w obcym kraju…

Mimo tych wątpliwości zgodził się jednak podpisać kontrakt, opiewający na dość poważną dla niego, ale dość niską jak na stawki panujące wówczas w filmie amerykańskim, sumę 150 dolarów tygodniowo i udał się do Los Angeles na poszukiwanie człowieka, który był sercem i mózgiem wytwórni „Keystone” — Mack Sennetta.

Mack Sennett to jedna z kluczowych postaci wczesnych lat komedii amerykańskiej. Był to człowiek bez żadnego wykształcenia, który, jak żartuje jeden z krytyków, gdyby go zapytano, kto to jest Szekspir lub Molier, odpowiedziałby z pewnością, że to współcześni mu filmowcy. Mimo jednak tych braków w edukacji był on obdarzony niezmierną energią, pomysłowością, rozmachem. Zaangażowany przez Kessela i Baumana jako główny reżyser wytwórni „Keystone”, stał się mistrzem i ojcem amerykańskiej farsy filmowej.

Tags: , ,

3 Responses to “Charles Spencer Chaplin”

  1. Nasten Says:

    Szacun za ten wpis! Uwielbiam Chaplina :)

  2. Laurelandilas Says:

    A kto nie uwielbia? ;)

  3. Anna123 Says:

    W ogóle świetny blog, czekam na więcej.