Szczyt twórczości Chaplina

Author: admin  //  Category: Film

Szczytem jednak twórczości Chaplina jest niewątpliwie jego przedostatni film niemy — „Gorączka złota” (1925). Jest to znów — w odróżnieniu np. od „Brzdąca” — film przede wszystkim śmieszny, przede wszystkim komedia, ale jakże głęboka, o jakże wielu znaczeniach, warstwach i podtekstach!

Już sam początek filmu jest zastanawiający i symboliczny: widzimy tu Charlie’ego, jak idzie ścieżką po zboczu oblodzonego i ośnieżonego wzgórza na Alasce, za nim zaś krok w krok postępuje niedźwiedź. Charlie nie wie o tym i nie ucieka — natomiast widownia zamiera z przerażenia, gdy nagle… niedźwiedź najspokojniej w świecie skręca w bok, w jakąś pieczarę, zostawiając Charlie’ego w spokoju.

Niedawno w jednym ze swoich felietonów polski pisarz, Stanisław Dygat, wspominał tę scenę z „Gorączki złota”, starając się odkryć jej filozoficzny sens: „Za każdym z nas idzie taki niedźwiedź” — powiada Dygat; niedźwiedź to znaczy jakaś sprawa, jakieś niebezpieczeństwo, coś niesłychanie ważnego, o czym nie wiemy i czego się nawet nie domyślamy; nie ulega wątpliwości, że coś podobnego miał również na myśli Chaplin, wymyślając tę scenę.

W „Gorączce złota” Charlie jest poszukiwaczem złota na Alasce. Wśród przygód trapera znajduje się kilka scen, które na zawsze weszły do historii sztuki filmowej. A więc na przykład Charlie w wigilię oczekuje w swojej ubogiej chacie na dziewczynę, która obiecała przyjść, a nie przychodzi. Smutny Charlie nasadza na dwa widelce dwie małe, podłużne bułeczki i za ich pomocą wykonuje smutny taniec, słynny „taniec bułeczek”, który od tej pory stał się niejako symbolem samotnych marzeń i oczekiwań.

Z tego samego filmu pochodzi również słynna scena jedzenia buta. Charlie wraz ze swym towarzyszem, odcięci przez śniegi Arktyki od świata, cierpią straszliwy głód, do tego stopnia, że towarzyszowi Charlie’ego z głodu zaczynają stawać przed oczyma majaki; wydaje mu się na przykład, że Charlie jest kurczęciem, i stara się go upolować ze strzelbą w ręku. Ale Charle znajduje inny sposób na uśmierzenie głodu: oto zdejmuje but, słynny za duży na niego i zniszczony but Forda Sterlinga, gotuje go, a następnie zjada. Ale jak zjada! W rękach Chaplina but staje się przysmakiem: nawija on sznurowadło na widelec jak makaron, a drewniane szpilki wyciąga po jednej i wysysa jak drobne kosteczki wyśmienitego kurczęcia!

Film ma również znamienne zakończenie. W przeciwieństwie do wielu innych „smutnych komedii” Chaplina, jest to zakończenie szczęśliwe, tak zwany happy end: Charlie zdobywa majątek i odpływa, ubrany w drogocenne futro, na wspaniałym okręcie. Gdy idzie jednakże przez pokład- w otoczeniu swojej asysty, sekretarzy, lokai i bagażowych, nagle zauważa, że ktoś porzucił na pokładzie niedopałek cygara: milioner pochyla się i wkłada go sobie do ust. W ten sposób w bogaczu odzywa się nagle dawny nędzarz — jest to chyba znowu przejrzysta aluzja do własnej biografii…

Główny okres twórczości Chaplina przypadł na czasy kinematografii niemej, Gdy nastąpiła era filmu dźwiękowego, Chaplin, który był przeciwnikiem dźwięku w filmie, stosował go bardzo oszczędnie, starając się raczej w dalszym ciągu uprawiać pantomimę. Niemniej jednak również w okresie dźwiękowym stworzył kilka filmów, z których dwa przy-najmniej, a mianowicie „Dzisiejsze czasy” i „Dyktatora” uznać należy za dzieła bardzo wybitne.

„Dzisiejsze czasy” to satyra na nowoczesny, zmechanizowany przemysł. Chaplin jest tu robotnikiem w straszliwej, zmechanizowanej fabryce, gdzie nawet do jedzenia służy specjalna maszyna, która jednym ramieniem podaje robotnikowi łyżkę do ust, a drugim wyciera mu wargi specjalną gąbką. Oczywiście maszyna ta psuje się i oblewa Charlie’ego zupą, tłukąc go równocześnie gąbką po głowie. Podobnie psują się i znęcają nad Charlie’em wszystkie inne mechanizmy tej monstrualnej superfabryki…

Jest to więc protest Chaplina przeciwko niewoli, w jaką wtrącił swoich robotników współczesny przemysł kapitalistyczny. Niewątpliwie „Dzisiejsze czasy” należą do najostrzejszych społecznych filmów Chaplina, z powodu którego oskarżono go nawet o sympatie komunistyczne. Równocześnie jednak jest to satyra na bezmyślność i bierność samych pracujących: Charlie idąc przez podwórze fabryczne podnosi z ziemi czerwoną chorągiewkę sygnalizacyjną, która spadła przypadkiem z przejeżdżającej ciężarówki, i na skutek tego mimowolnego gestu za Charlie’em formuje się od razu pochód robotniczy… Chaplin umyślnie nie chciał wybierać dla swego Charlie’ego żadnego programu, żadnej ideologii. Chciał pozostać po prostu dobrym, bezradnym, bezdomnym człowiekiem we współczesnym, skomplikowanym świecie.

Tags: ,

4 Responses to “Szczyt twórczości Chaplina”

  1. Kythzuz Says:

    Czy ja wiem, czy to taki szczyt twórczości…

  2. Maruy Says:

    No wedle krytyków na pewno ;)

  3. Barrid Says:

    Ja tam się zgadzam bez dwóch zdań.

  4. Piotrek Says:

    Hoho, ilu znawcow tworczosci Chaplina jest w Polsce :D